Oficjalna strona 1 Liceum Ogólnokształcącego w Łańcucie

Wymiana uczniów I Liceum im.Henryka Sienkiewicza w Łańcucie z Liceum Pierre'a Caraminot w Egletons we Francji

Napisano: 12 Luty, 2007 - 11:24 przez choco

W ramach programu edukacyjnego Unii Europejskiej SOCRATES - Akcja Lingua E I Liceum Ogólnokształcące z Łańcuta przystąpiło do współpracy z Liceum Pierre'a Caraminot w Egletons we Francji. Owocne kontakty zostały zapoczątkowane wizytą pana Remi Garnero , dyrektora liceum egletońskiego w Łańcucie, w listopadzie 1996r., po czym nastąpiły wymiany: pobyt grupy młodych Francuzów w Polsce, w kwietniu 1998, a następnie grupy naszych uczniów w Egletons w październiku 1998. Naszym celem jest doskonalenie języka oraz rozpowszechnianie wiedzy o Francji.

Tematem wiodącym tego cyklu była ochrona przyrody we Francji i w Polsce.
Dziękujemy gorąco wszystkim, którzy przyczynili się do realizacji naszych projektów związanych z poczuciem jedności z Europą, a przede wszystkim pracownikom Fundacji Rozwoju Systemu Szkolnictwa w Ministerstwie Edukacji, a szczególnie panu Pawłowi Poszytkowi.

Kronika podróży

Podróże bawią i uczą.

Dzień I - 5 października '98

Po pierwszych wielkich emocjach związanych ze spotkaniem z francuskimi rodzinami - nowe wrażenia. Wraz ze swymi "ogonkami" uczestniczymy w lekcjach w Liceum Pierre Caraminot, w języku naszych przyjaciół poznajemy budowę stratosfery na zajęciach z biologii, analizujemy teksty Spinozy na filozofii, rozwiązujemy równania kwadratowe na matematyce. Podziwiamy wspaniale wyposażone pracownie i zaplecza laboratoryjne.

O godz. 11 niezwykła uroczystość. W budynku głównym spełniamy toast przyjaźni - zgromadzili się w holu szkoły wszyscy ci, którzy nam towarzyszą podczas pobytu w Egletons i którzy przyczynili się do przygotowania programu. Jest bardzo podniośle i wzruszająco, przemawia dyrektor Remi Garnero i profesor Magda Filipińska, obdarowywujemy się wzajemnie upominkami.

Po południu spotykamy się na wykładach dotyczących geografii regionu, autorami są profesor David Labrune - geograf i historyk tutejszej szkoły i nasz kochany Pan Piotruś Maltieux, oglądamy również film na wideo z pobytu Francuzów u nas, w Polsce.

Dzień II - 6 października '98

Razem z profesor Denis Vergne i profesorem Bidar odbywamy niezwykłą wyprawę w prehistorię do słynnych grot Lascaux. Zostały one przypadkowo odkryte w czerwcu 1940 roku i były najprawdopodobniej zamieszkane przez człowieka z Cro Magon, przodka współczesnego homo sapiens.

Stanowiły miejsce kultu, dlatego na ścianach umieszczono rysunki namalowane naturalnymi barwnikami. Groty udostępniono zwiedzającym w 1948 roku, jednak zbudowana w celu obiegu powietrza wentylacja oraz wydychany przez ludzi dwutlenek węgla spowodowały pojawienie się na malowidłach zielonego osadu. Były to bakterie, które szybko zlikwidowano rozpylając specjalny antybiotyk. W 1963 roku zamknięto groty z powodu pojawienia się białego nalotu, którego nie dało się usunąć. Wybudowano niedaleko bardzo wierną rekonstrukcję czterdziestu metrów pomieszczeń (Lascaux II), w których odtworzono 90% wszystkich rysunków.

Równie ekscytujących wrażeń dostarczył nam pobyt w Rocamadour - przepięknym zespole klasztornym wykutym w skale - miejscu pielgrzymek Św. Jakuba de Compostelle. Niezapomniane widoki, piękna droga krzyżowa, wspaniałe świątynie i siedziba biskupstwa, wszystko wykute w skale i zawieszone między ziemią, a niebem.

Dzień III - 7 października '98

Od rana znów w szkole zgłębiamy wiedzę po francusku wraz z naszymi korespondentami. Czeka nas też duże zaskoczenie: fantastyczny wykład o średniowiecznych trubadurach wygłoszony przez pasjonata tego tematu profesora... matematyki Pana Lame. Zachwycamy się nie tylko piękną poezją miłosną w języku oksytańskim Bertranda de Vantadour ilustrowaną muzyką odtwarzaną z taśmy, ale również niezwykłą wiedzą profesora, który odbył specjalne studia dotyczące średniowiecza, by zgłębić swe zainteresowania i by, jak nam zdradził, mieć o czym rozmawiać (oprócz matematyki) ze swoimi uczniami. No cóż, matematycy to dziwni ludzie, wspominamy naszego profesora Śmietanę - grającego w szkole na akordeonie.

Dzień IV - 8 października '98

Pod opieką i we wspaniałym towarzystwie pani profesor Denise Vergne i pana profesora Jaulhaca udajemy się do Brive - la - Gaillard gdzie czekają nas niezapomniane przeżycia. Oto spotykamy się z "kucharzem znakomitym" - Panem Charlou Raynal, który będzie naszym przewodnikiem po stolicy departamentu. To znawca regionalnej gastronomii, autor audycji telewizyjnych i książek kucharskich. Zwiedzamy piękne stare miasto, rynek imienia Georgesa Brassensa (który jedną ze swoich piosenek poświęcił Brive), małe, urocze uliczki z ich średniowieczną zabudową, udajemy się w końcu na bazar, gdzie Pan Raynal prezentuje nam osobliwości kulinarne regionu: owoce morza, ryby, sery, egzotyczne dla nas owoce. Wspaniały, fachowy komentarz połączony jest z degustacją zakupionych na straganach świeżych specjałów.

Kolejnych emocji dostarcza nam pobyt w starej destylerni i wytwórni likierów "Denoix", która od założenia w pierwszej połowie XIX wieku znajduje się w rękach kolejnych pokoleń jednej rodziny. Piękne wnętrza i autentyczne wyposażenie sprzed kilkudziesięciu lat oraz cykl produkcyjny likierów zaprezentowała nam urocza prawnuczka założyciela firmy. Wytwórnia w sezonie przerabia 10-15 ton orzechów, z których powstaje cudowny, złocisty, aromatyczny trunek najwyższej jakości. Na zakończenie zwiedzania degustowaliśmy tenże właśnie napój. Wyszliśmy stamtąd urzeczeni szacunkiem dla tradycji wyrażającym się przestrzeganiem starej receptury i technologii w tym orzechowym przedsiębiorstwie.

Jeszcze jedna atrakcja spotkała nas w tym dniu: pobyt w Aubazine, miejscowości słynnej z zakonów cystersów i cystersek, które założył w XIw. Św. Szczepan. Zwiedzania rozpoczęliśmy od przejścia pięknej trasy biegnącej wzdłuż strumyka i kanału wykopanego przez mnichów w celu dostarczenia wody do zabudowań klasztornych. Zwiedzaniu monumentalnych budowli towarzyszyła ciekawa historia pobytu cystersów w Aubazine do wybuchu rewolucji francuskiej. Od 1986 roku przebywa tu wspólnota "Słowo i życie", w której uczestniczą ludzie z różnych stron Europy poszukujących swego miejsca w kościele. W prastarej romańskiej świątyni znajduje się grób Św. Szczepana.

Dzień V - 9 października '98

Dzisiejszy dzień poświęcony jest zwiedzaniu ruin Cars, po których oprowadza nas profesor Pierre Vant. Ciekawe fragmenty historii Francji z czasów gallo - romańskich towarzyszą oglądaniu stosunkowo niedawno odkrytych pozostałości prawdopodobnie świątyni i domostwa z licznymi pomieszczeniami.

Dalszy ciąg eskapady to Plateau de Millevaches. W tym nieckowatym zagłębieniu występuje charakterystyczna roślinność i zwierzęta pod ścisłą ochroną.

Dzień kończy pobyt na farmie Grand - Billoux, po której oprowadził nas właściciel Pan Mazaud i pokazał charakterystyczne dla tego regionu krowy rasy Limousin. Na 180 hektarach hoduje ok. 200 mięsnych krów. Był pierwszym, który wyprowadził zwierzęta na wypas całoroczny. W tej części Francji jest zaledwie kilka takich farm.

Dzień VI i VII - 10 i 11 października '98

Weekend spędzamy u swoich francuskich rodzin. Czekają na nas różne atrakcje: wyjazdy do Brive - la - Gaillard na łyżwy i kręgle, wspólne całodniowe zakupy, odwiedziny u rodziny i przyjaciół, zwiedzanie okolicy (m.in. rezydencję prezydenta Jacques'a Chiraca). Niektórzy z nas (Ola Węgrzyn) zobaczyli nawet Atlantyk.

Również nasze panie profesorki czekały nie lada atrakcje: wizyta francuskich przyjaciół w ich pięknych, kamiennych domach, grzybobranie, zwiedzanie stolicy regionu - Correze, wodospad Gimel i wiele innych.

Dzień VIII - 12 października '98

Znów przenosimy się w odległe Średniowiecze: nasze dzisiejsze drogi wiodą do Ventadour i Collognes - la - Rague. Pani profesor Daniele Soularue oprowadza nas po ruinach zamku trubadurów, który od IX wieku górował na wysokości 520 metrów nad całą okolicą. Historia tego miejsca jest pasjonująca: zamek zamieszkiwali arystokraci z dynastii Aible, którzy zaprosili do siebie Bernarda Ventadour'a i wtedy miejsce to stało się kolebką poezji dworskiej. Miejscowy diuk miał nawet prawo do bicia monet. Krwawe rzezie, mroczne epizody, zajazdy, bitwy, tajemnicze historie - wszystko to składa się na romantyczność tych ruin. Wspaniałe widoki sprawiają że trudno się rozstać z tym niezwykłym miejscem. Utrwalamy na zdjęciach Średniowiecze zastygłe w ruinach i ruszamy do Czerwonego Miasteczka czyli Collonges - la - Rogue. Zostało ono założone już w VIII wieku. Właścicielami byli opaci, a później wicehrabia Turenne. Osobliwością jest czerwony piaskowiec, z którego wybudowana jest miejscowość. Spacerujemy po wąskich uliczkach, zachwycając się pięknymi domami i wieżyczkami (oznaka zamożności), niezwykłą rzeźbą na jednym z niech - czeszącą się syreną, romańskim kościołem, dzwonnicą z XII wieku, kaplicą pątników z XIII wieku. Dziś Collonges jest odwiedzane przez artystów, którzy pośród pięknej architektury szukają natchnienia.

Dzień IX - 13 października '98

Rano żegnamy się z naszymi francuskimi przyjaciółmi i ruszamy w podróż powrotną via Strasbourg. Tu zwiedzamy miasto nocą: piękną starówkę zwaną Petite France, słynną katedrę oraz siedzibę rady Europy. Przed nami kilkadziesiąt godzin drogi do domów. Pobyt w Egletons minął jak sen. Pozostaną piękne wspomnienia utrwalone na fotografiach.

( Kategorie: )

Zobacz koniecznie














I LO Biuletyn Informacji Publicznej

Gesamtschule Reichshof


Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji

POLITECHNIKA RZESZOWSKA im. Ignacego Łukasiewicza
Banner Lion Film - Się nie boi

TV ŁAŃCUT

PROMAR

PNWM

Użytkownicy online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 14 gości.

Subskrybuj

Subskrybuj zawartość