Oficjalna strona 1 Liceum Ogólnokształcącego w Łańcucie

Współpraca Niemiecko - Polska Gesamtschule Reichshof w Eckenhagen z I Liceum Ogólnokształcącym im. H. Sienkiewicza w Łańcucie

Napisano: 12 Luty, 2007 - 10:44 przez choco

24 maja 2003 - sobota

Po nocy spędzonej w youth hostel oraz śniadaniu w tymże hotelu pojechaliśmy zwiedzić miejscowy uniwersytet. Uniwersytet w Bonn jest jednym z najstarszych w tej części Niemiec i szczyci się bardzo dobrą renomą. Siedzibą uczelni jest jeden z dwudziestu pałaców Klemensa Augusta oraz kilka innych budynków znajdujących się w pobliżu. My mieliśmy okazję zwiedzić tylko pałac. W środku obejrzeliśmy wystawę zawierającą zdjęcia ludzi mających "na koncie" jakieś osiągnięcia w dziedzinie nauki, a będących absolwentami tej właśnie uczelni.

Następnie udaliśmy się nad brzeg płynącej nieopodal rzeki - Ren, w miejsce, gdzie stoi pomnik słynnego biologa Petera Josefa Lenne, urodzonego w Bonn w 1789 r. Później w centrum tego pięknego miasta obejrzeliśmy dom, w którym przyszedł na świat Ludwig van Beethoven dnia 17 grudnia 1770 roku. Niestety nie mogliśmy wejść do środka, ponieważ domek ten nie pomieścił by w swoich wnętrzach całej naszej dwudziesto-kilku osobowej grupy. Spacerując po Bonn dotarliśmy do pomnika tego kompozytora, gdzie dostaliśmy trochę wolnego czasu.

Po przyjeździe do Kolonii zwiedziliśmy Katedrę Kolońską znajdującą się na Dużym Rynku. Wyszliśmy też na jedną z jej wierz, by podziwiać miasto z wysokości 157 m n.p.m. Osobiście policzyliśmy wszystkie 361 kamienne oraz 136 metalowe schody prowadzące na szczyt. Weszliśmy także do innej, niższej wieży, w której oglądnęliśmy ogromnej wielkości dzwon.

Ok. godziny 13:30 wybraliśmy się na spacer po Kolonii. Dotarliśmy do Starego Miasta oraz na Mały Rynek. Przyglądnęliśmy się ratuszowi zbudowanemu w stylu gotyckim, w którym można wziąć ślub i poszliśmy dalej. Odpoczęliśmy chwilę przy pomniku Tynnesa i Schala - są to dwaj metalowi panowie, z których pierwszy symbolizuje uprzejmość, a drugi inteligencję, razem się uzupełniają. Mają oni też inną symbolikę - jeden to Niemcy Wschodnie, a następny - Zachodnie. Podobno, jeśli potrze się nos Tynnesa, to spotka się osobę, z którą stanie się potem na ślubnym kobiercu oraz będzie się mieć szczęście. W związku z tym wszyscy dotknęliśmy jego nosa. Następnie udaliśmy się zobaczyć fontannę, o której mówi się, że przy jej budowie pomagały krasnoludki. Robiły to tylko nocą, nie chcąc być zauważone przez kogokolwiek poza mężczyzną pracującym z nimi. Niestety żona tego pana była bardzo ciekawska, robiła wszystko, by móc je ujrzeć. Sprawiło to, że mali pomocnicy obrazili się i uciekli. Wysuwa się tu tylko jeden morał: "ciekawość nie popłaca".

Będąc w muzeum czekolady mieliśmy okazję dowiedzieć się wielu bardzo ciekawych faktów o kakaowcach (z których owoców robi się ten przysmak) oraz o produkcji samej czekolady. Mogliśmy nawet obejrzeć różne stadia tej niesamowitej czynności, a także spróbować jeszcze ciepłej, świeżutkiej czekolady, która dopiero co wypłynęła z maszyny. W muzealnym mini ogrodzie botanicznym przyjrzeliśmy się także rosnącemu tam kakaowcowi.

Wieczorem powróciliśmy do rodzin, u których mieszkaliśmy. Resztę czasu mogliśmy spędzić jak tylko chcieliśmy. Zdecydowana większość spędziła ten czas na przyjęciu u jednej z naszych niemieckich przyjaciółek.

25 maja 2003 - niedziela

Przed południem udaliśmy się do skansenu - muzeum na otwartym powietrzu znajdującego się w Lindlar, w pobliżu Kolonii. Wyglądał on jak mała wioska z kilkoma gospodarstwami. W chatach znajdowało się jedno główne pomieszczenie, w którym gotowano i jadano posiłki. Była to kuchnia z wielkim, podłużnym stołem na środku, mieszczącym kilkanaście osób. Celem naszej wizyty było ugotowanie posiłku tj. zupy pokrzywowej, wykorzystując różnego rodzaju zioła. Były to: szałwia, mięta, pietruszka, majeranek i inne. Oprócz zupy przygotowaliśmy deser - gofry z bitą śmietaną i wiśniami w syropie. A oto przepis:

PLACKI GOFROWE:

Składniki: Mleko, mąka, cukier waniliowy, masło, cukier kryształ, jajka, proszek do pieczenia. Ciasto powstałe z połączenia składników wlać do wysmarowanej olejem gofrownicy. Gotowe placki posmarować bitą śmietaną lub wiśniami w syropie.

Z Lindlar pojechaliśmy do miasteczka Engelskirchen, gdzie zwiedziliśmy dawną XIX- wieczną fabrykę włókiennictwa, która obecnie jest muzeum przemysłu włókienniczego. Fabryka ta została założona przez ojca współtwórcy komunizmu - Fryderyka Engelsa. Praca tej fabryki była uzależniona od siły wody rzeki Agga, która poruszała turbiny, a te z kolei umożliwiały pracę maszyn włókienniczych. Ostatecznym elementem powstawania materiału była praca ludzi przy krosnach.

26 maja 2003 - poniedziałek
Spotkaliśmy się w szkole, by podziękować naszym gospodarzom za fantastycznie spędzony czas. Po pożegnaniu udaliśmy się na dworzec autobusowy w Kolonii, gdzie o godz. 16 mieliśmy autobus do Łańcuta. Gdy nadszedł czas rozstania ze łzami w oczach wsiadaliśmy do autobusu, chętnie zostalibyśmy tam dłużej. Już o trzeciej w nocy byliśmy na niemiecko-polskim przejściu granicznym, a 12 godzin później w domu.

( Kategorie: )

Zobacz koniecznie














I LO Biuletyn Informacji Publicznej

Gesamtschule Reichshof


Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji

POLITECHNIKA RZESZOWSKA im. Ignacego Łukasiewicza
Banner Lion Film - Się nie boi

TV ŁAŃCUT

PROMAR

PNWM

Użytkownicy online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 3 gości.

Subskrybuj

Subskrybuj zawartość