Oficjalna strona 1 Liceum Ogólnokształcącego w Łańcucie

NIE MA JAK LWÓW….czyli sentymentalna podróż na Kresy

Napisano: 4 Czerwiec, 2018 - 22:28 przez Administrator


W dn. 16-18 maja klasa 1s wraz z kilkorgiem szkolnych rusycystów udała się na kresową eskapadę. Oto relacja Madzi Kątnik, zapraszamy do zapoznania się z jej relacją i pójścia w nasze ślady, naprawdę warto…..nie ma jak Lwów

Są takie chwile, których się nie zapomina, a także miejsca, do których chce się wracać. Jako "koneser" wycieczek z autopsji wiem, iż nie każda podróż zapada w pamięć, jednak wycieczka na Ukrainę będzie wspomnieniem, do którego będę często wracać. Czy to specyfika miasta - Lwowa tak na mnie oddziałała? Czy większy wpływ na moje odczucia mieli ludzie, których tam spotkałam, a także ci, którzy mi towarzyszyli? Nie wiem. Na pewno wszystko to złożyło się na udaną i niezapomnianą wycieczkę.

Kiedy słońce jeszcze nie wzeszło, a niebo spowijała noc, klasa I S obudziła się jeszcze wcześniej niż w poniedziałek przed basenem. Powodem był wyjazd na Kresy. Każdy niewyspany, ale głodny nowych doświadczeń czekał cierpliwie na granicy, aż nasze paszporty zostaną zweryfikowane. Nie ukrywam, że dużą część drogi przespałam, jednakże wjeżdżając na Ukrainę z ciekawością wyglądałam przez okno.
Pierwszą atrakcją był fantastyczny cmentarz Łyczakowski, na którym spoczywają liczne sławy. W piersi dech zapierały stare, ale jakże gustowne rzeźby oraz pomniki. Nieopodal znajdował się cmentarz Orląt Lwowskich wprawiający w stan zadumy. Następną atrakcją była Opera Lwowska. Albo widziałam jeszcze niewiele, albo opera jest ósmym cudem świata. Ilość ozdób, złota, jej dostojność sprawiły, że nie można było oderwać wzroku. Spektakl, który mieliśmy okazję zobaczyć, mimo obcego języka, oglądało się z wielką przyjemnością. Gęsią skórkę wywoływała muzyka wykonywana na żywo. Nie wiem, czy istnieją odpowiednie słowa, które w pełni oddałyby to, co się tam działo. Oczywiście oprócz tego widzieliśmy wiele pięknych miejsc, na przykład ,,Kopalnię kawy" czy wspaniałe kościoły. "Liznęliśmy" odrobinę lwowskiego klimatu, ale ciągle odczuwaliśmy niedosyt. Nocą graliśmy w karty, rozmawialiśmy, słuchaliśmy muzyki, a nawet zorganizowaliśmy konkurs pompek, który nie został rozstrzygnięty.

Dzień drugi rozpoczęliśmy w wyśmienitych humorach. Nie mogłam się doczekać czasu wolnego we Lwowie. Wcześniej jednak czekały na nas różne cuda architektury. Wywołały one we mnie mieszane uczucia, oprócz zachwytu - smutek. Zamki to wielki skarb, który powinien być pielęgnowany i dopieszczany, owe zabytki w Złoczowie, Olesku i Podhorcach niestety wydawały się niedocenione, zapomniane.

Pogoda nam sprzyjała. Lwów topił się w słonecznych promieniach. Zapełniał się ludźmi w różnym wieku. Każdy z nas udał się w swoją stronę, szukając różnych wrażeń. Wszyscy wróciliśmy zadowoleni i pełni energii. Cały wieczór - jak na sportową klasę przystało - ćwiczyliśmy. Nie przeszkodziło nam to jednak w ciągłym korzystaniu z windy. Trzeciego dnia odwiedziliśmy Drohobycz, (miasto wspaniałego pisarza i genialnego malarza Brunona Schulza) i Truskawiec (słynne uzdrowisko, gdzie kuracjusze leczą się m.in. „naftusią” - wodą mineralną) gdzie bawiliśmy się równie dobrze.

Atmosfera wycieczki i niepowtarzalny klimat miasta zapadną mi w pamięci. Nocne wybryki, śpiewy w autokarze, wspólne zabawy zbliżyły nas do siebie. Najmilej będę wspominać widok Oli, która zaraz po kąpieli została wysmarowana pastą do zębów. Jej mina utknie mi w głowie na długi czas.

( Kategorie: )

Zobacz koniecznie














I LO Biuletyn Informacji Publicznej

Gesamtschule Reichshof


Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji

POLITECHNIKA RZESZOWSKA im. Ignacego Łukasiewicza
Banner Lion Film - Się nie boi

TV ŁAŃCUT

PROMAR

PNWM

Użytkownicy online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 5 gości.

Subskrybuj

Subskrybuj zawartość